Ostatnio przestaliśmy dodawać wpisy z częstotliwością ponad 1 wpisu na dzień. Przyczyn jest kilka i chciałabym je tutaj wymienić, choć może nie powinnam, bo ponoć tłumaczy się winny.

Po pierwsze ustaliliśmy z Kamykiem, że nie chcemy już aż tak zasypywać naszych czytelników wpisami, bo co za dużo to niezdrowo. Inną kwestią jest, że nie mamy teraz na pisanie zbyt wiele czasu. Sesja zbliża się nieubłagalnie, projekty same się nie zrobią, a praca magisterska może nie zając, ale też nie leniwiec – nie lubi ciągle stać (czy też wisieć) w miejscu. Styczeń poświęcimy na sprawy uczelniane, ale w chwilach odpoczynku skrobniemy małe co nieco na naszym blogu.

Już zaczęliśmy się zastanawiać nad organizacją Candy i raczej na pewno zorganizujemy je w lutym. Nie zdradzimy na razie, co będzie do rozdania :) Oby się tylko znaleźli chętni…

Oficjalnie potwierdzam, iż kwiat Kamyczka to powój! Zamieszczam jako dowód pierwowzór kwiatka. Istnieją różne odmiany powoju o różnych kolorach, więc wszystko się zgadza:)

Powój

Kupiłam dziś drewniane korale w trzech kolorach: zielonym, żółtym i pomarańczowym. Wkrótce pójdą do rozbiórki, ponieważ już mam wizję połączenia ich z filcowanymi elementami. Kiedy stworzę jakiś naszyjnik, na pewno się pochwalę.

Tymczasem pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie znad stosu notatek, który jednak pozostanie chyba dziś nietknięty, gdyż jak to mawia mój współlokator – jak zwykle boli mnie głowa.

Autor: Asia